Close
ZMIANA   KLIMATU   W   AUSTRALIJSKICH –   WINACH ZBIORY 2022

ZMIANA   KLIMATU   W   AUSTRALIJSKICH –   WINACH ZBIORY 2022

Wiosenne nawałnice i grad, zimne lato i jeszcze zimniej-sza, na dodatek mokra jesień sprawiły, że w Australii o roczniku 2022 mówi się:, że to wina dla cierpliwych. Po pierwsze, wymagały ogromnej cierpliwości od winiarzy w nieskończoność czekających, aż owoce dojrzeją. Po drugie, teraz my będziemy musieli wykazać się cierpliwością. Zimny sezon oznacza większą kwasowość win, która może sprawić, że zwłaszcza na bogate, złożone wina czerwone trzeba poczekać znacznie więcej czasu niż zazwyczaj. Nie jest wykluczone, że będą musiały dłużej poleżakować najpierw w beczce, a po-tem w naszej piwniczce, by pokazać swoją pełną moc.

Droga  do  przyszłości

Naszą winiarską podroż zaczynamy od zdefiniowania czasoprzestrzeni, co wcale nie jest takie oczywiste, jak się wydaje. Kiedy w Europie winogrona dopiero pączkują, położona na drugim krańcu świata Australia już podsumowuje winobranie. To dla nas zawsze ekscytujący moment, odrobinę jak podróż w czasie, która bez szklanej kuli pozwala nam zobaczyć przyszłość. A ta jawi się niepokojąco. Australijczycy nie pamiętają wielu roczników z taką intensywnością zjawisk pogodowych. Wiosną przez okolice Adelajdy przeszła gwałtowna burza gradowa. W Barossa – cieplejszym regionie winiarskim –  obudzone już winoroślą zostały dotkliwie poniszczone. W Adelaide Hills jeszcze spały snem zimowym, ale nawet tu właściciele winnic z przerażeniem patrzyli, jak natura dyktuje swoje warunki. A to był dopiero zwiastun trudnego rocznika. Nic nie było jak dawniej. Letnie upały zastąpiły deszcze, chłodne noce i rześkie poranki. Cały kontynent bardziej ucierpiał w wyniku długotrwałych powodzi niż tradycyjnych pożarów buszu.

Maraton  zamiast  sprintu
Zbiory zmieniły się w maraton, a nie sprint, z zaledwie kilkoma dniami powyżej 30 stopni –podsumowują winiarze z Barossa Valley. Sami są ciekawi efektów, bo tzw. powolne dojrzewanie jest domeną chłodnych regionów takich jak sąsiednie Adelaide Hills, a nie Barossa Valley, która słynie z win bogatych w smaku, złożonych, z piękną, wyraźną strukturą. Dojrzewając w upalnym słońcu, bez deszczu, mają intensywniejszy smak, wyraźniejsze taniny i niższą kwasowość.

Czy rocznik 2022 będzie ich odwrotnością? To byłaby wielka winiarska sensacja. Zwiewność  i bardziej europejski, „lekki” styl to domena Adelaide  Hills. Skoro Barossa może być w tym roku bardziej  „zimnoklimatyczna”, to czego mamy się spodziewać po chłodnym z natury regionie Adelaide Hills?!  Tu zbiory zaczęły się z miesięcznym opóźnieniem,  czyli w marcu, zamiast w lutym. Trwały rekordowo  długo, aż do przełomu kwietnia i maja. Skończyły się dosłownie tuż przed pierwszym atakiem zimy. 

Pogoda jest dziwna i nieprzewidywalna, znacznie chłodniejsza niż przeciętnie – denerwowali się winiarze. Najdłużej czekali na shiraz i cabernet sauvignon. Obawiali się, że ten ostatni w ogóle w tym roku nie dojrzeje. Dojrzał, ale było groźnie.

Winemakerzy pod kluczem

Jakby tego było mało, właśnie podczas zbiorów wybuchła kolejna fala Covid. Winnice zaczęły się obawiać, że zabraknie rąk do pracy. Przez pandemię i zamknięcie granic w Australii wciąż brakuje backpackerów, którzy przy okazji zbiorów zarabiali na wakacje marzeń, realizując filmowe marzenia o przygodach w winnicy, dobrym winie, nowych przyjaźniach i bliskich spotkaniach z kangurami. Winemakerzy niczym filmowe gwiazdy dostali zakaz spotykania się z „normalnymi ludźmi”. Przez całe zbiory ukrywali się w swoich „bańkach”, zawieszając wszelkie aktywności towarzyskie, żeby tylko uniknąć zarażenia i kwarantanny.  Nie pojawiali się w tasting roomach, biurach, nie chodzili na kawę, nie uczestniczyli w degustacjach, targach, spotkaniach z klientami. Dla wielu była to izolacja totalna. Ale trudno się dziwić takim decyzjom. Przez ponad pół roku pielęgnuje się owoce i planuje kolejne kroki, nie po to, by wszystko zaprzepaścić podczas kilku finałowych tygodni zbiorów. Jeśli owoce na czas nie trafią pod dach, a potem do stalowych zbiorników albo beczek, można zmarnować cały rocznik.  W tym czasie każda godzina, każde spóźnienie robi kolosalną różnicę dla jakości wina. Odseparowani od świata, skupieni do granic możliwości winiarze podjęli wyzwanie! Rocznik 2022 zapamiętają na długo, bo nic nie było proste. W tym roku wyspecjalizowane w zbiorach winogron ekipy mogły przebierać w ofertach pracy i podbijać stawkę niczym hazardziści w kasynie. Niektórych właścicieli winnic nie było stać na „ręczne” zbiory. Na taki luksus mogli sobie pozwolić tylko najwięksi i najlepiej zorganizowani.

Czas na australijski happy end

Narzekanie na trudny rocznik i przeciwności losu (a może bardziej pogody) nie jest w stylu Australij-czyków. Oczywiście, że zmiany klimatyczne budzą także w tej części świata niepokój. Pesymiści sądzą, że za kilka dekad Barossa może być zbyt gorąca  i sucha, by wciąż uprawiać tu winogrona. 

To dlatego w wielu regionach winiarskich Australii już od dawna eksperymentuje się z włoskimi szczepami bardziej odpornymi na suszę i upały. Ten rok – zimny i mokry – pokazał jednak, że wszystkiego  nie da się zaplanować i że trudności trzeba przekuć  w pozytywy. Wszyscy wiemy, że w idealnych  warunkach winogrona wcale nie będą miały  super jakości. Im więcej napotkają trudności, tym mniejsze są zbiory, ale za to dużo lepsza jakość!  W najgorszych latach rodzą się wybitne roczniki.

I na taki rocznik 2022 czekamy. Bo nie ma tego złego… Dłuższe zbiory sprawiły, że winiarze nie musieli się śpieszyć i zamiast 12-godzinnych zmian, praco-wali TYLKO po 10 godzin dziennie. Na dodatek między białymi i czerwonymi winogronami mieli szansę złapać zasłużony oddech, co zdecydowanie ułatwiło planowanie pracy. W ubiegłych latach zdarzyło się, że pinot noir był gotowy do zbiorów przed chardonnay, wywracając cały harmonogram do góry nogami.

Po zbiorach odizolowani od świata winemakerzy postanowili też z fasonem wrócić na salony. W Adelaide Hills przez cały maj trwał winiarski karnawał, czyli „Miesiąc chardonnay”. Prawie każda winnica zorganizowała specjalne degustacje, „chardy party”, długie lunche, odświętne kolacje i master class. Winnice zaczęły zmieniać kolory na jesienne, tasting roomy rozpaliły kominki, a winiarze wreszcie mogli odetchnąć z ulgą.

Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak cierpliwie czekać na rocznik 2022.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Close