Close
A  GDZIE  TY  WYPIJESZ KIELISZEK  SWOJEGO  ULUBIONEGO  WINA?

A  GDZIE  TY  WYPIJESZ KIELISZEK  SWOJEGO  ULUBIONEGO  WINA?

Otwieramy sezon wiosennych podróży i wiosennych win. Gdybyśmy tak mogli przenieść się do dowolnego miejsca na świecie, jakie zakątki połączylibyśmy ze swoimi ulubionymi winami? Gdzie kieliszek wina musującego, chardonnay albo aromatyczne sauvignon blanc smakowałyby najlepiej? Nas zainspirowała Australia i jej ogrom propozycji nie tylko winiarskich. Ale w naszej propozycji chyba najlepsze jest to, że każdy może do listy dodać swoje wina i swoje kierunki podróży. I to bez żadnych limitów!

NOWA POŁUDNIOWA WALIA Skok na głęboką wodę

Aromatyczne białe wina to piknikowa pozycja obowiązkowa.

Do naszych ulubionych należą sauvignon blanc, albariño, gewürztraminer… To wina, w których dominują aromaty kwiatów, cytrusów, owoców tropikalnych. Są intensywne, ale mimo naturalnej słodyczy powinny mieć orzeźwiający finisz. Nam kojarzą się z idealnym połączeniem gorącego australijskiego słońca i chłodnego oceanu. Dlatego prosto z plaży wskakujemy do skalnego morskiego basenu. To australijski fenomen, który rozgrzewa wyobraźnię milionów fanów instagramowych zdjęć. Odkryte baseny wykute w skałach na brzegu oceanu brzmią jak wakacyjne marzenie. Fale rytmiecznie uderzają w basen, napełniając go wodą morską. Każdy basen ma inny kształt, rozmiar i głębokość. Wzdłuż wybrzeża Nowej Południowej Walii istnieje około stu, z czego trzydzieści pięć w samym Sydney!

AUSTRALIA ZACHODNIA Róż  i  jeszcze  raz  róż

Gdybyśmy musieli wybrać siedem winiarskich cudów świata i siedem cudów Australii, to w pierwszej trójce byłby… RÓŻ. W Australii kieliszek ulubionego różowego wina będzie smakował jeszcze lepiej nad jednym z różowych australijskich jezior. Wysoki poziom zasolenia w połączeniu z obecnością kochających sól glonów i różowych bakterii sprawia, że czasem nabierają malinowego, a czasem wręcz purpurowego odcienia. Są piękne i zaskakujące. Mogą być tylko delikatnie zaróżowione albo odwrotnie – tak nasycone, że aż trudno uwierzyć, iż powstały naturalnie. Zupełnie jak różowe wino.

Może być wyraźnie owocowe z nutami malin, czereśni i truskawek albo wytrawne, zwiewne, przywodzące na myśl tartę z rabarbarem i odświeżającą nutą cytrusów, np. czerwonego grejpfruta. Różowe wina są tak różnorodne, że nie ma mowy, by mogły się komuś znudzić. Tak samo jak wiele jest szczepów idealnie nadających się do win różowych (pinot noir, grenache, pinot meunier, merlot…), różowe jeziora w wielu stanach Australii są nieodłącznym elementem pejzażu. Ale każde jest inne i każde warte podróży, nawet najbardziej odległej. Jezioro Hillier na Middle Island w archipelagu Recherche w Australii Zachodniej od Perth dzieli 8 godzin jazdy. Sąsiaduje z ciemnoniebieskimi wodami Oceanu Indyjskiego, a pas bujnej zieleni lasu i plaża pełnią rolę wstążki przecinającej kolory.

TERYTORIUM PÓŁNOCNE W ciszy i skupieniu

Są wina, które wymagają naszej uwagi, czasu, a nawet wiedzy i specjalnego kieliszka, który wybieramy z należytą starannością. Na takie chwile lubimy czekać. Szukamy prestiżowych producentów, sprawdzamy roczniki, analizujemy pogodę, ukształtowanie terenu winnicy i styl winiarza. To może być ciekawe chardonnay i cabernet sauvignon królewskie szczepy, wina już z samego założenia eleganckie, zwiewne i bogate jednocześnie, co sprawia, że są tak długowieczne i pożądane na całym świecie. Kieliszek takiego wina zabralibyśmy chętnie na spacer po lesie. W Australii jest kilkaset parków narodowych, a ścieżki spacerowe wybiera się tak samo, jak dobre wina – analizuje, wyszukuje, podpytuje znajomych. Są grupy spacerowe, aplikacje, przewodniki… Kakadu National Park – położony 240 kilometrów na wschód od Darwin, na tropikalnej północy Australii – jest jednym z największych parków narodowych w Australii. Zajmuje prawie 20 tysięcy kilometrów kwadratowych. Imponuje bogactwem flory i fauny, nic więc dziwnego że został wpisany na listę światowego dziedzictwa. Żyje tu około 10 tysięcy krokodyli, są ogromne wodospady i jedno z największych na świecie skupisk malowideł naskalnych, z których najstarsze mają 20 tysięcy lat. To fascynujący zapis życia Aborygenów. Inspiruje do odkrywania historii świata, także tej winiarskiej.

AUSTRALIA POŁUDNIOWA Zakurzone roczniki

Jeśli w swojej piwniczce masz wino z Australii, które od kilkunastu lat czeka na specjalną okazję i nabrało już „muzealnego” charakteru („muzealnego” w pozytywnym tego słowa znaczeniu), to znamy idealne miejsce, gdzie warto otworzyć taką butelkę. To Coober Pedy w Australii Południowej, położone na pustyni – bezkresnej, czerwonej, rozpalonej słońcem równinie pomiędzy Adelaide i Alice Springs. Jest miastem kopalni opali. I choć dla prawdziwych kolekcjonerów stare wino może być cenniejsze od diamentów czy opali, nasze skojarzenia biegną innym torem. Coober Pedy jest wyjątkowe, ale jednocześnie szorstkie i ekstremalne. Gorące, zakurzone i… schowane pod ziemią. Nie ma tu zieleni, nie ma parków, nie ma wody. Do najbliższej plaży trzeba jechać ponad

5 godzin. Co najmniej połowa mieszkańców mieszka w podziemnych domach i opuszczonych szybach kopalnianych. Jest jednak coś, co sprawia, że chcemy się tu zatrzymać i poczuć zapach piasku, ziemi, słońca i wiatru. Wrażenia są tak samo intensywne, jak podczas degustacji starych roczników. One też mają ten przydymiony, wielowymiarowy charakter, miękkie taniny, intrygujące i trudne do zdefiniowania nuty mokrej ziemi, trufli, suchych ziół, a może bardziej cygar…

VICTORIA Gwiazdy na wyciągnięcie ręki

„Chodźcie prędko! Ja piję gwiazdy!” – miał powiedzieć twórca pierwszego szampana. To jedna z ulubionych winiarskich legend, z którą trudno się nie zgodzić. Szampańskie bąbelki, przypominające nanizane na sznurku koraliki, zawsze robią na nas wrażenie. Podobnie jak gwiazdy. W Australii wydaje się, że gwiazdy świecą jaśniej i są bliżej nas. Istnieje mapa miejsc na kontynencie, które mają najlepsze warunki do oglądania gwiazd. Najlepsze warunki oznaczają, że jest tu ciemno, a powietrze jest krystalicznie czyste. Heathcote, miasto położone zaledwie półtorej godziny jazdy na północ od Melbourne, szczyci się mnóstwem ścieżek spacerowych w buszu, z których można podziwiać nocą niewiarygodnie piękne niebo. Swoją posiadłość ma tu Towarzystwo Astronomiczne Wiktorii, które chętnie przyjmuje gości na nocleg pod namiotem.

Noc pod gwiazdami wymaga toastu! Czy będzie to australijski sparkling, szampan czy może prosecco? Styl nie ma znaczenia, liczą się gwiazdy i bąbelki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Close